W walce wieczoru gali KnockOut Boxing Night 42 w Chełmie doszło do starcia, które wstrząsnęło polskim boksem. Michał Soczyński (11-1, 8 KO) zmierzył się z niepokonanym Ramazanem Muslimowem (9-0, 6 KO) o pas WBC Baltic w wadze junior ciężkiej, pojedynek od początku obfitował w gwałtowne zwroty akcji, by ostatecznie zakończyć się brutalnym nokautem i dramatyczną ewakuacją Polaka z ringu.
Początek walki to dynamiczne akcje obu pięściarzy, precyzyjne lewe proste z obu stron oraz mocna ofensywa Soczyńskiego, który od pierwszych minut dyktował tempo i próbował rozbić obronę Ukraińca. Cały obraz pierwszej rundy zmienił się jednak po celnym prawym krzyżowym Muslimowa w okolice skroni „Soczka”, Polak był ewidentnie „podłączony”, co natychmiast wykorzystał jego rywal, ruszając z huraganowym atakiem, zawodnik KnockOut Promotions był dwukrotnie liczony, znajdując się na granicy nieprzytomności. Niejeden sędzia przerwałby walkę już w tym momencie, jednak arbiter Robert Gortat postanowił dać Soczyńskiemu jeszcze jedną szansę.
Na pierwszy rzut oka Soczyński zdołał dojść do siebie i rozpoczął drugą rundę znacznie ostrożniej, ponownie operując lewym prostym, by zdystansować rywala, eksplozja radości na trybunach wybuchła w momencie, gdy obszernym lewym sierpowym Polak trafił w głowę Muslimowa, posyłając go na deski, dało to nową nadzieję lokalnym kibicom, runda dobiegła końca i tym razem to pięściarz z Charkowa potrzebował czasu na regenerację.
Trzecią odsłonę Soczyński rozpoczął od zdecydowanego natarcia, jakby zapominając, że to on w pierwszej rundzie desperacko walczył o przetrwanie, wchodząc w chaotyczną wymianę, ponownie naraził się na ryzyko, Muslimow wykorzystał błąd i jednym z potężnych ciosów kolejny raz posłał Polaka na deski.
Kolejne rundy były już równią pochyłą, obraz pojedynku stawał się coraz bardziej brutalny, obaj zawodnicy wymieniali ciężkie ciosy, lecz obrażenia Soczyńskiego narastały z każdą minutą, jego twarz była wyraźnie rozbita, a Polak ponownie liczony, mimo to wracał do walki, szukając ostatniej szansy na odwrócenie losów pojedynku, wśród ekspertów narastały wątpliwości, czy kontynuowanie starcia ma jeszcze sens i czy nie oznacza to niepotrzebnego ryzyka dla zdrowia pięściarza.
Decydujący akt nastąpił w siódmej rundzie, po serii wymian Muslimow wyczuł moment i trafił Polaka potężnym prawym krzyżowym, Soczyński padł bezwładnie na deski i przez dłuższą chwilę pozostawał nieprzytomny, co wywołało panikę na trybunach oraz natychmiastową interwencję służb medycznych, sędzia Robert Gortat, który w poprzednich rundach dopuszczał kolejne liczenia i pozwalał na kontynuację walki, stał się później jedną z centralnych postaci dyskusji o bezpieczeństwo zawodników, ostatecznie zwycięzcą został Ramazan Muslimow, który opuścił halę z pasem WBC Baltic.
Po zakończeniu pojedynku nieprzytomny Soczyński został zniesiony z ringu na noszach i przewieziony do szpitala, choć odzyskał przytomność w karetce, dla dobra jego zdrowia lekarze wprowadzili go w śpiączkę farmakologiczną, badania w lokalnym szpitalu okazały się niewystarczające, dlatego podjęto decyzję o przetransportowaniu pięściarza do Lublina pod specjalistyczną opiekę, jak poinformowała rodzina, Michał został wybudzony w poniedziałek, 24 listopada, jego stan określono jako stabilny i powoli wracający do normy.
Wokół walki szybko narosła dyskusja i liczne kontrowersje, część komentatorów i kibiców zwracała uwagę, że zarówno sędzia, jak i narożnik Polaka powinni rozważyć wcześniejsze przerwanie pojedynku, zwłaszcza po kilku liczeniach, pojawiły się pytania, czy w tym przypadku widowisko nie stało się ważniejsze niż bezpieczeństwo sportowca, w mediach społecznościowych i na forach bokserskich do dziś toczą się gorące debaty o tym, czy decyzje sędziowskie były właściwe i czy nadzór medyczny podczas gali był wystarczający.
