Gala UFC 323 odbyła się 6 grudnia 2025 roku w Las Vegas i tego wieczoru świat MMA był świadkiem jednego z najbardziej wybuchowych debiutów sezonu. Na karcie poprzednich walk do klatki wyszedł Polak, Iwo Baraniewski, który stoczył swój pierwszy pojedynek w organizacji z Ibo Aslanem. Starcie to trwało zaledwie 89 sekund, ale zawierało wszystko, co w MMA najczystsze: chaos, nokdauny, twardą wymianę i końcowy nokaut.
Od pierwszych sekund obaj zawodnicy postawili na brutalną stójkę. Aslan ruszył odważnie do ofensywy, próbując zamknąć Polaka przy siatce, zasypując go mocnymi ciosami i wydawało się, że to on przejmie inicjatywę. Jednak Baraniewski nie dał się zdominować. Po jednej z wymian trafił czysto prawym Aslan padł na matę.
To nie był jednak koniec emocji. Turek błyskawicznie wstał i od razu znów ruszył do ataku, co zmusiło Baraniewskiego do obrony przy siatce. Wydawało się, że to Aslan może zyskać przewagę. Lecz w kolejnej wymianie Polak trafił ponownie mocnym ciosem i tym razem zemsta była skuteczna. Aslan został powalony ponownie, a kontynuacja ataku przez Baraniewskiego przyniosła decyzję sędziego, walka została przerwana. Polak wygrał przez KO/TKO w pierwszej rundzie.
Opis tego pojedynku nie może obyć się bez stwierdzenia, że to była prawdziwa wojna od samego startu. W ciągu niespełna półtorej minuty fani ujrzeli więcej akcji niż w niejednej rundzie zaplanowanej na 15 minut. Obaj zawodnicy kilkukrotnie lądowali na deskach, a momentami wydawało się, że to Aslan przejmie kontrolę, by chwilę później sam być liczonym.
Komentatorzy i eksperci określili to starcie mianem jednego z najbardziej szalonych, widowiskowych pojedynków tego roku. W mediach pojawiły się określenia takie jak „crazy brawl”, „insane barn burner” czy „najlepsze 90 sekund w historii UFC”.
Organizacja doceniła występ Polaka. Baraniewski otrzymał bonus za Występ Wieczoru, co podkreśliło skalę jego triumfu.
Debiut Iwo Baraniewskiego w UFC trudno nazwać inaczej niż spektakularnym. Pokazał siłę, charakter i zimną głowę w jednym z najgłośniejszych starć gali i to już przy pierwszym podejściu do oktagonu. Styl jego walki, determinacja i skuteczność w zadawaniu ciosów sugerują, że Polak może być jednym z ciekawszych nazwisk w wadze półciężkiej.
Dla kibiców i całego środowiska MMA to jasny przekaz: „Rudy” nie przyszedł do UFC jako anonimowy debiutant, przyszedł po to, by zostać zauważonym. Jeśli utrzyma tempo i formę, kolejne jego walki mogą być równie elektryzujące.
